Firenze

Z Wisią w cyrku

 

 

Przytupują do taktu niedźwiedzie  
Skacze lew przez płonące obręcze,  
Małpa w żółtej kurtce na rowerze jedzie,  
Trzaska bat i kołysze oczy zwierząt,

Słoń obnosi na głowie karafkę,
Tańczą psy i ostrożnie kroki mierzą
Karzeł foce rozbujał huśtawkę
Pamiętam stamtąd TYLKO OCZY ZWIĘRZĄT

Wstydzę się bardzo, ja - człowiek.  

Nie skoczył w przepaść pawian ze strachu
Choć nie szczędzono hucznych oklasków
Chociaż ręka dłuższa o bat  
Cień rzucała ostry na piasku.

Słoń obnosi na głowie karafkę,
Tańczą psy i ostrożnie kroki mierzą
Karzeł foce rozbujał huśtawkę
Pamiętam stamtąd TYLKO OCZY ZWIĘRZĄT

Wstydzę się bardzo, ja - człowiek.

 
Reklama
Reklama